BLOGGER TEMPLATES AND TWITTER BACKGROUNDS »
Codziennie nowe fakty, komentarze, opinie i statystki ze świata polskiej piłki nożnej!

niedziela, 21 czerwca 2015

Przed losowaniem UEFA słów kilka

Już jutro nasze eksportowe drużyny poznają swoich rywali (bądź pary, które ich wyłonią) w pierwszych dwóch rundach europejskich pucharów. Jak zwykle obawiać się nie ma czego ponieważ najdogodniejsze nawet losowanie nie gwarantuje sukcesu, co dobitnie pokazywał w ostatnich sezonach min. Lech. Jest to swoisty paradoks ponieważ gdy spojrzymy na ranking pięcioletni, to w ostatnich trzech latach utrzymuje się tendencja zwyżkowa. Nie przeszkodziło to jednak w kompromitacji na arenie międzynarodowej z takimi potentatami jak Żalgiris Wilno czy Stjarnan.

Dlaczego tym razem ma być inaczej? Jeżeli Lech zmieni tradycję przewracania się na zespołach z dużo niższych półek i  przejdzie do III rundy el.LM, to tam już rozstawiony nie będzie, co zwiastuje kłopoty. Zgadza się. Jednak przykład Legii pokazuje, że wylosowanie Celticu nie musi oznaczać katastrofy, a wręcz przeciwnie; może okazać się dobrą reklamą polskiej piłki. Szkoda tylko, że z przyzwyczajenia awansu pozbawimy się sami. 

Wróćmy do pytania o przesłanki, które miałyby odwrócić losy naszej ligi, która własnie przez takie wygłupy nadal jest w Europie tylko numerem 19. Zacznijmy od tego, że coś się już zmieniło. Od dwóch lat europejska jesień jest bardziej polska, okresowo nawet złota. 5 zwycięstw w fazie grupowej Legii w ostatniej edycji Ligii Europy robi wrażenie ale to za mało. Zdecydowanie za mało żeby podreperować ranking. Do pozycji 15, która daje dwa miejsca w eliminacjach LM tracimy mniej niż 5 punktów (19.Polska 21.500 - 15.Rumunia 26.299). Dla porównania najlepszy z naszych dorobków, branych w ostatnich latach pod uwagę wyniósł 4,750. To zasługa Legii, a różnica to wina pozostałych pucharowiczów. No bo ileż można się cieszyć, że aż jedna z czterech drużyn pogra jesienią w Europie?

Celowo zostawiam na boku kwestię rekordowo długiego oczekiwania na Ligę Mistrzów (6 048 dni) ponieważ punkty rankingowe z LM i LE liczy się tak samo. Moim zdaniem brak dwóch lub trzech drużyn w Lidze Europy jest większym wstydem niż brak chociaż jednej ekipy w LM. 

Co się stanie jutro? Czy jest się czego bać? Jeśli już mamy debatować na temat tego czy może nas na wstępie spotkać jakiekolwiek zagrożenie to warto wspomnieć o dwóch rzeczach. Po pierwsze ranking klubowy na podstawie którego stwierdza się rozstawienie bądź jego brak, absolutnie nie oddaje siły zespołu. Jakoś to policzyć trzeba więc taki ranking istnieje. Miarodajne jest to czy zespół jest rozstawiony czy nie (choć też nie zawsze), a nie która pozycję wśród nierozstawionych zajmuje. Tak więc potencjalny rywal Śląska w II rundzie el.LE może być silniejszy od kilku zespołów, których Śląsk nie wylosuje z racji tego, że też sa rozstawione. Mam na myśli np. Stromsgodset IF z Norwegii czy Inter Baku z Azerbejdżanu lub duński Randers, które to jako zespoły nierozstawione chętnie zagrałyby z takimi klubami Szachtior Soligorsk czy FH Hafnarfjorour. Po drugie pragnę zauważyć, że to nasza wina i my sami siebie, poprzez pozycję w rankingu wysyłamy do Tałtykorganu. Nie oznacza to jednak, że nie ma innych kierunków dlatego sugestie przed losowaniem powinny przede wszystkim dotyczyć otrzymania rywali z Europy. Dalekie wyjazdy kończą się różnie. Kazachstan czy Azerbejdżan z wielu przyczyn nie kojarzą nam się dobrze. 

Jest mi całkowicie obojętne w które rejony Europy pojada nasze eksportowe zespoły w pierwszych dwóch rundach. Od całej czwórki wymagać powinniśmy min. 10 zwycięstw w 12 meczach I i II rund europejskich pucharów. Potem można obgryzać paznokcie na kolejnym losowaniu. Istotne jest jednak zbieranie punktów. Wygrajmy 10 razy po 1:0 i pokażmy dominację nad wschodem i południem jako liga zamiast rozbijać 4-0 czy 5-0 rywali z Malty czy Walii. 

Składy nie mają nic do rzeczy. Te 10 meczów powinno się wygrać z marszu. Pod adresem Tadeusza Pawłowskiego-trenera Śląska można było usłyszeć zarzuty dotyczące planu przygotowawczego, który zakłada potraktowanie pierwszej rundy el.LE jako sparingów. Podobno to nie profesjonalne. Ja uważam jednak, że ma racja. Może to jest metoda. Znajdowanie silnych sparingpartnerów by następnie potykać się na słabeuszach to jeszcze większy brak profesjonalizmu i wstyd przede wszystkim. Poza tym gdy już jakaś stacja zdecyduje się na pokazywanie początkowej fazy eliminacji, to sami zobaczymy, że to nic innego jak sparingów przypominać nie będzie...

1 komentarze:

doradca prawny szczecin pisze...

Jedno z lepszych losowań od 2010 roku. Pamiętam to jak dzisiaj. Teraz te nowe przepisy sprawiają, że nie ma opcji na tak ciekawe grupy. Czasami zdarzy się jakiś Real Borussia czy Barcelona Bayern, ale to rzadkość.