BLOGGER TEMPLATES AND TWITTER BACKGROUNDS »
Codziennie nowe fakty, komentarze, opinie i statystki ze świata polskiej piłki nożnej!

sobota, 15 października 2011

Działalność wywrotowa Jana Tomaszewskiego

Podczas gdy nawet najwięksi pesymiści dostrzegają cień szansy na nieskompromitowanie się na Euro 2012, znajduje się jedna osoba, która robi wszystko żeby temu przeszkodzić. Czy się to komuś podoba czy nie osiągnięcia tej osoby są na tyle duże, że należy się jej szacunek. Jan Tomaszewski bo o nim mowa zdobył brązowy medal Mistrzostw Świata w RFN w 1976 roku oraz srebro Igrzysk Olimpijskich dwa lata później ( Montreal ). To legenda polskiej piłki. Dokonał rzeczy wielkich. Na wymienionym wyżej mundialu obronił dwa rzuty karne jako pierwszy w historii. Chwała mu za to. Patrzę na karty historii i tak się zastanawiam czy czasem jego dotychczasowe sukcesy nie zostaną przyćmione jeszcze większym. Wygląda to tak jakby celowo działał na niekorzyść reprezentacji. Bardzo przykre. Polacy mają tą cechę, że jednoczą się w newralgicznych i wielkich chwilach. Pamiętamy początki pracy Smudy. Widać było niechęć selekcjonera do prezesa Lato i odwrotnie. Czy dzisiaj ktoś się tym zajmuje? Nie! Ponieważ nawet jeśli obydwaj panowie się nie przyjaźnią to mają wspólny cel. Dobro naszej kadry na zbliżającym się turnieju. Tomaszewskiemu chyba na tym nie zależy. Swój uzyskany niedawno poselski mandat wykorzystuje w celach destabilizacji dobrej od kilku miesięcy atmosfery w kadrze. To jest skandal. Problemem dla niego jest nieposiadanie matury przez selekcjonera. Jakoś dziwnym trafem Franciszek Smuda nie potrzebował mieć średniego, pełnego wykształcenia aby przepracować 28 lat jako trener! Zdobyć trzy razy mistrzostwo Polski, Puchar Polski czy osiągnąć fazę grupową Ligii Mistrzów z Widzewem! Sprawa została wyjaśniona. Oczywiście wszystko zostało zrobione zgodnie z prawem i Smuda otrzymał pisemną zgodę na naukę w szkole trenerskiej od pani Krystyny Łybackiej ( minister edukacji narodowej i sportu 2001-2004), mimo nie posiadania egzaminu dojrzałości. Kpina ze społeczeństwa. Czy to jest odpowiedzialne? Trwało zgrupowanie kadry, a do Euro pozostało tylko 8 miesięcy! Drugim genialnym pomysłem było ostatnio wykluczenie Zagłębia Lubin z PZPN. No i pytam po co mówi takie rzeczy skoro wiadomo, że skończył się czas degradacji i teraz odpowiadają za korupcje konkretni ludzie. Przecież Zagłębie wykluczone i tak nie będzie dlaczego więc pan Tomaszewski się zajmuje właśnie tym? Dlatego, że chodzi o słynny mecz Zagłębia z Cracovią, który dawał Lubinianom Puchar UEFA. Kto był wówczas trenerem Zagłębia? Oczywiście Franciszek Smuda.. Czy naprawdę poseł nie ma nic lepszego do roboty niż zawracać głowę prokuraturze byle czym?

Jan Tomaszewski ( były piłkarz, dziennikarz, obecnie poseł PIS )

foto: pitbul.pl

piątek, 7 października 2011

Nie oszukujmy się! Jest poprawa!

Bardzo wiele krytyki spadło na wyjazd Reprezentacji do Korei Południowej. Zremisowaliśmy z gospodarzami 2:2. Najważniesze było jednak samo rozegranie spotkania bo w końcowej fazie eliminacji do Euro 2012 ciężko było znaleźć sparingpartnera. Cieszą bramki ofensywnych graczy. Robert Lewandowski strzelił 8 gola za kadencji Franciszka Smudy, Kuba Błaszczykowski trafił po raz 5. Po 26 meczach Smudy w roli selekcjonera statystyki nie powalają na kolana. Tylko 9 zwycięstw, 10 remisów i 7 porażek. Bramki 34:34. Obiektywnie nie jest dobrze. Ciekawostką jest, że na wyjeździe remisujemy częściej (6) niż u siebie (4). 34 gole dla reprezentacji strzelało tylko 17 piłkarzy. To mało. Prace i przygotowania do Euro 2012 należy podzielić na trzy etapy. Pierwszy to przełom 2009 i 2010 roku. Od debiutu Smudy z Rumunią (0:1) do klęski z Hiszpanią (0:6). To był najgorszy czas dla reprezentacji. Drugi okres rozpoczyna porażka z Kamerunem w Szczecinie (0:3). Kończy go remis z Bośnią i Hercegowiną (2:2). Te miesiące jednak były bardziej udane. Na 7 spotkań, Polacy remisowali aż 4 razy. Jeden mecz także wygrali ( Wybrzeże Kości Słoniowej 3:1). Trzeci okres rozpoczął się wraz z nowym rokiem. I jest o niebo lepiej. 10 spotkań, 4 wygrane, 4 remisy i 2 przegrane. Teraz dopiero widać, że statystyki kadry Smudy nie oddają stanu faktycznego. Łatwiej progres zobaczyć w grze. 83 minuta meczu w Seulu. Błaszczykowski i Brożek jadą z pressingiem i co? Zmuszają rywala do błędu i pada bramka! Czy ktoś pamięta kiedy nasza ekipa pod koniec meczu była tak zdyscyplinowana i zdeterminowana?! Jest postęp. Nie chodzi o umiejętności ale psychikę. Widać, że gra im się łatwiej. Presja jest odczuwalna ale w związku z Euro 2012, a nie aferami typu "samolot z USA" czy "zgrupowanie równa się libacja". Ta presja jest dobra. Innej nie ma bo środowiska medialne przestały szukać sensacji i przeszkadzać kadrze. Zbyt wcześnie na oceny ale może odciążył naszych piłkarzy Tomasz Rząsa, którego zatrudniono własnie do kontaktów z mediami. Na boisku widać serce i ambicje. Łatwiej wybaczyć porażkę gdy piłkarze zostawią na boisku zdrowie. Za mecz z Koreą słowa uznania...

Robert Lewandowski ( napastnik, Borussia Dortmund)

foto: przegladsportowy.pl


Kuba Błaszczykowski (kapitan, pomocnik, Borussia Dortmund)

foto: przegladsportowy.pl


Franciszek Smuda (selekcjoner)

foto: fakt.pl

Reprezentacja Polski ( przed meczem z Niemcami 2:2)
Reprezentacja Polski
foto: przegladsportwowy.pl

Rok Elsner czyli największy wygrany

Słoweniec Rok Elsner spokojnie mógł rozglądać się za nowym klubem. Konkurencja w ekipie Śląska Wrocław była tak duża, że nadzieje na grę były mało uzasadnione. Wszystko zmieniło się w kwietniu 2011 roku. Bardzo nieprzyjemna kontuzja Przemysława Kazimierczaka, który miał abonamentowe miejsce w pomocy Śląska sprawiła, że pojawił się cień szansy. Elsner zagrał w każdym z 7 meczów do końca ubiegłego sezonu. We wszystkich meczach grał od pierwszej do ostatniej minuty. Strzelił także 2 gole ale za to jakie! Dwa piękne strzały z dystansu w przegranym 1:3 meczu wyjazdowym z Górnikiem i wygranym z Ruchem 2:1(też wyjazd). W obecnym sezonie jest podstawowym zawodnikiem. Zagrał 14 razy, tylko raz wszedł z ławki. Także strzelił 2 gole w tym jeden niezmiernie ważny w przegranym ale dającym awans do III rundy kwalifikacji Ligii Europy meczu z Dundee United. Gdyby nie kontuzja Kazimierczaka to Elsnera mogłoby w Śląsku już nie być. Teraz jest podstawowym graczem. Wróci Kazimierczak, zrobi się ciekawie ...

Rok Elsner ( pomocnik)

fto: it.uefa.com

Przemysław Kazimierczak (pomocnik)
Przemysław Kaźmierczak, piłkarz Śląska Wrocław
foto: przegladsportowy.pl

Podziwianie go nie przeszkodziło nazwać "zdrajcą"

Ernest Wilimowski urodził się 23 czerwca 1916 roku w Katowicach (wówczas Niemcy). Przez pryzmat historii nazwać go można bohaterem tragicznym. Dlaczego? Ciekawa historia.... Gdy miał 17 lat przeszedł z 1.FC. Kattovitz do Ruchu Hajduki Wielkie ( obecnie Ruch Chorzów). Dokonywał rzeczy niemożliwych. W 86 meczach zdobył 112 goli! Do dziś dzierży rekord ekstraklasy w ilości strzelonych goli w meczu przez jednego zawodnika. W starciu z Unionem Touring strzelił 10 bramek. Kolejny jego rekord to ilość strzelonych przez jednego piłkarza goli w meczu na międzynarodowym turnieju. Mistrzostwa Świata 1938 i porażka Polaków z Brazylią 5:6. Cztery gole dla Polski zdobył właśnie WIlimowski. Jego osiągnięcie przebił dopiero po 56 latach Oleg Salenko - 5 goli dla Rosji w meczu z Kamerunem (6:1). "Górnoślązak" jak o sobie mówił błyszczał i zadziwiał swą techniką i skutecznością. Miał talent do ośmieszania obrońców. Po pewnym czasie pojawiły się jednak problemy. Jego Ruch bardzo wysoko bo 0:9 przegrał z Cracovią (1936). Wilimowski i inni piłkarze zostali posądzeni o pijaństwo. Wszystkich zawieszono. Niczym to jednak było wobec tego co działo się dalej. Ostatni mecz Reprezentacji przed wojną (wygrana 4:2 z Węgrami). Wbił Madziarom 3 gole i na tym zatrzymał się jego licznik reprezentacyjny. 22 mecze / 21 goli. Wybuchła wojna i Wilimowskiemu nadano paszport III Rzeszy, został wcielony do kadry Niemiec. W niemieckiej reprezentacji zagrał w 8 meczach i strzelił 13 goli. Po wojnie słuch wcale po nim nie zaginął. Został nazwany "zdrajcą". Przez to nigdy już do Polski nie wrócił. Zmarł 30 sierpnia 1997 roku w Karlsruhe...

Ernest Wilimowski

foto: polskieradio.pl

niedziela, 2 października 2011

Kryzys Arki Gdynia

Z 27 piłkarzy tworzących kadrę Arki na rundę wiosenną Ekstraklasy w sezonie 2010/2011, dzisiaj w Gdyni zostało 7. Do klubu przyszedł nowy trener Petr Nemec, który osiągał bardzo dobre wyniki we Flocie Świnoujście. Do Gdyni zabrał ze sobą także kilku piłkarzy (min. Arifovic, Krajanowski, Niedziela). Przyszło też kilku doświadczonych graczy (min. Juszczyk, Jarzębowski, Radzewicz czy Surdykowski). Teoretycznie wszystko powinno działać ale tylko najwięksi optymiści mogli przypuszczać, że ta operacja przyniesie pozytywny efekt w trybie natychmiastowym. Arka zajmuje po 12 kolejkach 14 miejsce z dorobkiem 12 punktów. Tylko dwa zdobyła na wyjeździe. Odpadła z Pucharu Polski już w 1/16 finału. Ostatnio niby jest lepiej. Niezłe mecze z Bogdanką Łęczna u siebie (2:2) czy wyjazdowy remis z GKS-em Katowice 0:0. Kłopot w tym, że w tych 12 rozegranych, ligowych meczach Arkowcy wygrali zaledwie dwa razy. Nie takie były oczekiwania kibiców przed sezonem. Mówiono o rychłym powrocie do Ekstraklasy. Jak na razie to Arkę czeka walka o spokojną zimę czyli oddalenie się od strefy spadkowej. Teraz sprawa ucichła ale wcześniej widać było wyraźnie początek konfliktu z kibicami. Działacze stali murem za trenerem i mówili, że taka sytuacja to wina piłkarzy, a kibice obwiniali zarząd i tak w koło. Jeśli Arka nie rozegra jeszcze kilku spotkań na wysokim poziomie w tym roku to w Gdyni będzie trzęsienie ziemi. Stadion na 15 139 miejsc zapełnia się w najlepszym razie w 1/3 i to jest i tak dobry wynik jak na I ligę. Jednak gdy frekwencja jeszcze spadnie to wpływy z biletów będą niższe, a ich znaczenie jest spore gdyż stanowi średnio 15% budżetu. W tym wypadku ma to ogromne zacznie bo Arka nie ma już pieniędzy za transmisje (średnio 29% budżetu). Tylko zdobywanie punktów ocali Gdynię. Szkoda bo od kilku lat Arka była klubem bardzo dobrze prosperującym mimo małego budżetu....

Petr Nemec (trener)
Trener Arki Gdynia Petr Nemec Fot. Sławomir Ptasznik
foto: sport.interia.pl

Obrońcy Polonii Bytom, spadek czyli awans...

Takie ciekawe spostrzeżenie nasuwa mi się po ostatnich meczach Ekstraklasy. Żeby zrozumieć o co chodzi to trzeba cofnąć się do poprzedniego sezonu. Na ostatnim miejscu w lidze po 30 kolejce znalazła się Polonia Bytom. Straciła w całych rozgrywkach 45 goli. Więcej miały tylko drużyny Arki Gdynia i Cracovii. Jakby na to nie patrzeć Bytomianie nie razili potencjałem. Spójrzmy na statystyki:





Obrońcy Polonii w sezonie 2010/2011:

Mateusz Żytko (29 l) - 28 występów/ 2 gole
Błażej Telichowski (27 l) - 19 występów/ 2 gole
Krzysztof Król (24 l) - 7 występów
Lukas Killar (30 l)- 9 występów
Peter Hricko (30 l) - 20 występów
Michal Hanek (31 l) - 28 występów/ 1 gol
Adrian Chomiuk (23 l) - 15 występów

Jest to siedmiu zawodników z których trenerzy: Szatałow, Urban, Góralczyk i Fornalak montowali defensywę. Skutek był mizerny ale nie dla samych zainteresowanych. Pięciu z nich zaliczyło awans sportowy! Czterech gra w Ekstraklasie! Czy to nie dziwne, że trzecia od końca obrona w lidze wypromowała zawodników?A jednak. W Polonii Bytom zostali tylko Lukas Killar i  Adrian Chomiuk. Oto jak prezentuje się sytuacja pozostałych:

Mateusz Żytko - Cracovia (gra w kratkę ale jest brany pod uwagę przy ustalaniu składu)
Błażej Telichowski - Zagłębie Lubin (podstawowy obrońca)
Krzysztof Król - Podbeskidzie Bielsko - Biała ( podstawowy obrońca)
Michal Hanek - Zagłębie Lubin (podstawowy obrońca)
Peter Hricko - Pogoń Szczecin (I liga,  podstawowy obrońca)

5 z 7 obrońców Polonii dostali lepsze angaże. Ciekawe ale myślę, że to efekt dłuższej gry Polonii w Ekstraklasie i spadek tej drużyny ułatwił innym klubom wyciąganie z Bytomia obrońców, którzy prezentowali się dobrze na przestrzeni kilku sezonów.

sobota, 1 października 2011

Co dalej z Wisłą?

Kompromitująca porażka w Enschede paradoksalnie się przydała. Utwierdziła nas w przekonaniu, że na Europe nie wystarczy sprowadzić do klubu doświadczonych piłkarzy z kartą zawodniczą w ręku. W tej sytuacji myślę, że powinno się pomyśleć o następnej edycji europejskich pucharów i skupić się na lidze i pucharze Polski. Nie żebym nie wierzył w cuda ale trzeba być realistą i robić to co może przynieść efekt. Walkę o mistrzostwo Polski zacząć już teraz, a nie wiosną tak jak w zeszłym sezonie. Występy w Lidze Europy potraktować jako możliwość pokazania się. Zagrać na większym luzie. Odense jest słabsze od Wisły na papierze ale to w przeciwieństwie do Białej Gwiazdy drużyna. Jeśli nie można pokonać Odense czy Apoelu Nikozja to nie ma co liczyć na dobre wyniki takie jakie miał w Europie Lech Poznań. Przecież te pięć meczów wygranych w kwalifikacjach do Ligii Mistrzów to zwycięstwa poszczególnych zawodników, a nie drużyny. Nie ma zgrania to Europe sobie można darować. Kadra też jest nie za szeroka. Wystarczy, że kontuzjowany jest Melikson i już jest kłopot w linii pomocy. Czemu Maaskant nie zagra trójką defensywnych? Jakoś w Legii podczas kłopotów w pomocy obok siebie grali Vrdoljak, Gol i Borysiuk. Czemu w Wiśle nie można spróbować Wilka, Sobolewskiego i Nuneza w jedenastce? Kłopoty Wisły to też kwestia wychowanków. Czekaj i Brud nie wnoszą po wejściu na boisko niczego nowego bo nawet nie mają się jak z resztą porozumieć! W Legii w drugiej połowie meczu z Bełchatowem linię pomocy tworzyło 5 Polaków i ich średnia wieku wynosiła 20,4 lata! Wówczas  Żyro czy Wolski mogą zmienić przebieg wydarzeń na boisku ( mecz z Hapoelem) ponieważ czują, że są wśród swoich. Maaskant nie ma nikogo takiego. Żeby proporcje były zachowane trzeba by sprowadzać młodzieżowców z Holandii! Polecam po meczu z Legią na który wpływu już nikt nie ma ( zmęczenie i rozbicie ) wziąć się do roboty pod kątem walki o mistrzostwo, a w zimie poszukać w Polsce piłkarzy i kupić ich co prawda za większe pieniądze ale 3, a nie 5 i zobaczycie, że efekt będzie lepszy...

Robert Maaskant (trener)

foto: pilkarskidziennik.pl

Stan Valckx (dyrektor sportowy)

foto: sportowefakty.pl

Bogdan Basałaj (prezes)

foto: wislaportal.pl