BLOGGER TEMPLATES AND TWITTER BACKGROUNDS »
Codziennie nowe fakty, komentarze, opinie i statystki ze świata polskiej piłki nożnej!

czwartek, 29 marca 2012

Dobre wyniki kontra wielka awantura!

Tak źle, a zarazem tak dobrze w Arce jeszcze nie było odkąd w 2005 roku drużyna powróciła na najwyższy szczebel rozgrywek. Tym razem nie korupcja, a wewnętrzny konflikt sprawiły, że Gdyński klub zaczął się kibicom kojarzyć głównie z pustymi trybunami. Zarzuty są poważne lecz najlepszą odpowiedź dają piłkarze, którzy zachowali jesienią szanse na awans, a wiosną maszerują ku górze tabeli z każdą kolejką.

Zastanawiam się jak to jest możliwe, że klub, w którym kibice są tak skłóceni z władzami może tak dobrze prosperować. Zupełnie nowa drużyna, nowy sztab szkoleniowy i nowe wyzwania. Cel jest prosty: awans do Ekstraklasy. W teorii jest tak, że na taki sukces pracują wszyscy. Od osób odpowiedzialnych za murawę, przez piłkarzy, kibiców po prezesa. W tym przypadku nie wszyscy grają w jednej drużynie, a mimo to wyniki są coraz lepsze. Czyżby piłkarze byli tak dobrzy, że ta presja im nie przeszkadza czy może nie ma to jednak żadnego znaczenia?

Kibice deklarują pełne poparcie dla zawodników oraz sztabu szkoleniowego. Powiem więcej. Są zachwyceni (byli nawet jesienią gdy nie wszystko wychodziło) warsztatem Petra Nemca oraz jego asystenta Pawła Sikory. Poskładać w niecałe pół roku dwudziestu kilku różnych piłkarzy w jedną drużynę to wielki sukces. Wypadkową tej pracy jest Puchar Polski. W tych rozgrywkach niczego od Arkowców nie wymagano, a doszli już co najmniej do półfinału.

Mimo zadowalających rezultatów stadion przy ul. Olimpijskiej świeci pustkami. Jesienią rekord frekwencji wyniósł zaledwie 6880 (Zawisza Bydgoszcz, zwycięstwo 5:2). Nie stanowi to nawet połowy pojemności nowego stadionu Arki (15 139). Wszystko za sprawą bojkotu. Kibice zarzucają władzom nieudolne zarządzanie klubem. Uważają, że ich pieniądze są marnotrawione. Dlatego jeżdżą za Arką na wyjazdy gdyż sami za nie płacą natomiast w meczach u siebie najbardziej zagorzałych fanów na stadionie nie ma gdyż nie mają zamiaru płacić do klubowej kasy za bilety.

Mają też wielkie pretensje do władz o osobę pana Andrzeja Czyżniewskiego. Gdy otworzymy oficjalną stronę Arki dowiemy się, że pan Czyżniewski, który był wcześniej dyrektorem sportowym, ma teraz przypisaną funkcję "doradca prezesa zarządu" co oznacza, że ma wpływ na najważniejszego człowieka w Arce czyli prezesa Witolda Nowaka. Kibice tego przeboleć nie mogą gdyż uważają Czyżniewskiego za głównego winowajce sytuacji w Arce. Nie można tego sprawdzić ale są zarzuty, które mówią, że Czyżniewski zakazywał piłkarzom grania tylko dlatego, że im więcej grali tym więcej trzeba było im płacić. Tak były skonstruowane kontrakty. Chodzi min. o Mirko Ivanovskiego. Czyżniewskiego obarczono winą za spadek z Ekstraklasy.

Nieznacznie sytuacja poprawiła się wraz z przyjściem Michała Globisza, który został wiceprezesem ds. sportowych. Znany jest w Polsce z pracy z młodzieżą (złoto z reprezentacją U-18 w 2001 r. oraz srebro z U-16 w 1999 r.). Sprawiło to, że przynajmniej Ci mniej restrykcyjni kibice zobaczyli światełko w tunelu. Ci ortodoksyjni wypominają mu natomiast pracę w Lechii w latach 80-tych.

Miejmy nadzieje, że klub wyciągnie rękę do kibiców i coś się zmieni. Zwłaszcza jeżeli Arka zdoła awansować do elity. Lecz pamiętajmy, że można się obarczać winą wte i we wte. Ale to klub musi zrobić pierwszy krok, bo to on ma dbać o kibiców, nie odwrotnie...

Prezes zarządu Witold Nowak

fot:   sport.trojsmiasto.pl

Doradca prezesa Andrzej Czyżniewski

fot:   informacjesportowe.pl

Wiceprezes ds. sportowych

fot:    arkowcy.pl

środa, 28 marca 2012

Gabinetowy kryzys Cracovii

Niby jest zależność między nowym obiektem, a słabymi wynikami drużyny gdyż piłkarze mają rzekomo spętane nogi. Cracovia jednak absolutnie nie jest dobrym tego przykładem. To nie presja z trybun paraliżuje zawodników. To wszystko nie prawda!!! Jest tyle większych stadionów czyli bardziej uczęszczanych, krytykę się także słyszy i jakoś nikt się w mediach nie zasłania wyzwiskami tylko przyznaje się do błędu. Dlatego uważam, że słowa kapitana Pasów - Arka Radomskiego po meczu z Górnikiem, w których mówi, że rozumie frustracje kibiców ale nie będzie tolerował wyzwisk są nie na miejscu. Ponieważ jakim prawem kibic ma np. tolerować tak fatalną grę kapitana swojej drużyny? Cracovia straciła trzy gole i przy każdym z nich zawinił były reprezentant Polski.

Dalej idąc. Mamy za sobą 23 kolejkę i Ci piłkarze ewidentnie mają problem ze zgraniem!!! Nie chce, żeby jakikolwiek kibic poczuł się urażony ale kolektyw Łódzki Klub Sportowy wypracował sobie po czterech czy pięciu kolejkach rundy wiosennej. Pasy natomiast nie rokują od początku sezonu. Skoro nie ma drużyny to trzeba szukać indywidualności. Jest przebojowy Steblecki lecz on dopiero co zadebiutował, Saidi, o którym krążą legendy o rzekomym symulowaniu kontuzji i Suworow, który rzeczywiście ma kłopoty ze zdrowiem. Zostaje najnowszy nabytek Pasów czyli Bartłomiej Grzelak. Kilka bardzo dobrych zagrań pokazał w polu karnym Łukasza Skorupskiego. Jak dla mnie ten piłkarz powinien wybiec w Poznaniu w pierwszym składzie i w razie potrzeby dołożyć mu Van der Biezena. Jedną z nielicznych ale jednak niezrozumiałych dla mnie decyzji trenera Kafarskiego jest odsuniecie od meczowej osiemnastki Matuleviciusa. Miejmy nadzieje, że przy takim deficycie graczy ofensywnych  "Litwa" powróci chociaż na ławkę.

Kłopoty dotyczą także obrony. Radomski na stoperze zawalił mecz, Hosek musi jeszcze pauzować około dwóch tygodni, Kosanovic jest w tym momencie najsłabszym z defensorów Cracovii... współczuję Kafarskiemu.

Warto jednak zadumać się nad "teorią gabinetową" autorstwa eksperta Canal + Macieja Murawskiego. Powiem szczerze, że nie zawsze się z nim zgadzam. Czasem jego wnioski nie pokrywają się w moim odczuciu z prawdą. Dobrze jednak analizuje grę, a także pewne sytuacje. Murawski jeszcze nie tak dawno w Cracovii był jako piłkarz i na tej podstawie stwierdza, że piłkarze dostają nóż w plecy nie od trybun lecz od władz. I nie chodzi tu o pana profesora Filipiaka. Przecież on nie marnuje swoich pieniędzy. Robią to inni. Bardzo duże pretensje kibice Cracovii mogą mieć przede wszystkim do Tomasza Rząsy, który był odpowiedzialny za transfery. Piłkarze pokroju Marijana Jarabicy czy Bojana Puzgiacy defensywy Pasów nie zbawiły, Koen Van der Biezen kompletnie ale to kompletnie nie pasuje do tego sytemu. Trzeba być laikiem, żeby tego nie zauważyć. Podobnie z wiceprezesem Tabiszem. Budżet się dopina gdyż finanse to jego domena. Jednak na piłce nie zna się za grosz. I jak taki ktoś może decydować o losach klubu?

Skoro już jesteśmy przy  panu Tabiszu, to chciałbym zaznaczyć, że frustracja kibiców doszła do takiego stopnia, że wiceprezes z klubu wychodził ostatnio pod eskortą ochrony gdyż kibice po treningu postanowili na niego zaczekać. Efekt jest taki, że wszyscy stewardzi, noszowi czy nawet chłopcy do podawania piłek, którzy byli akredytowani przez ruchy kibicowskie Cracovii zostali wyrzuceni. W ramach zemsty najwyraźniej. I jak tu się dziwić, że w takiej atmosferze nie ma wyników? Regularne wypłaty tu nic nie dają. ŁKS nie dostaje pieniędzy prawie wcale, a walczą do upadłego...

Jakub Tabisz                                             Tomasz Rząsa
Jakub Tabisz i Tomasz Rząsa nie pracują zbyt dobrze dla Cracovii, Piotr Kucza, newspix.pl
fot:  sport.fakt.pl

wtorek, 27 marca 2012

Polska Bundesliga - 27 kolejka


Po sobotnim meczu Bayernu z Hannoverem (2:1), oczy niemieckich fanów skupiły się już tylko na Kolonii gdzie drużyna Sławomira Peszki w niedziele podejmowała Borussię Dortmund. Bawarczycy liczyli na stratę punktów u lidera lecz mieli świadomość, że to Koln jest najwygodniejszym w ostatnich latach rywalem BVB. Co do tych punktów, to się przeliczyli. Asysta Błaszczykowskiego, gol Lewandowskiego oraz dwie asysty i gol Łukasza Piszczka sprawiły, że był to istny nokaut, który pozwolił nie dość, że zachować pięć punktów przewagi nad Bayernem, to jeszcze dał piłkarzom Kloppa komfort psychiczny. Katastrofalna sytuacja Kaiserslautern sprawiła, że coraz więcej mówi się o przyszłości Kuby Świerczoka i Ariela Borysiuka. Czy będą grać na zapleczu niemieckiej ekstraklasy? Czy akurat oni, to nie wiadomo ale Czerwone Diabły raczej na pewno. Na siedem kolejek przed końcem strata K'lautern do bezpiecznej lokaty wynosi 8 punktów.

Jakub Błaszczykowski - Borussia Dortmund
(grał cały mecz, miał asystę - Koln - Dortmund 1:6)


Robert Lewandowski - Borussia Dortmund
(grał cały mecz, strzelił gola -  Borussia - Werder 1:0)  


Łukasz Piszczek - Borussia Dortmund
(grał cały mecz, gol i dwie asysty - Koln - Dortmund 1:6)


Sebastian Boenisch - Werder Brema
(grał od 78min. - Werder - Augsburg 1:1)


Artur Sobiech - Hannover 96
(poza kadrą meczową, gol w rezerwach -  Bayern - Hannover 2:1)


Mateusz Klich - VFL Wolfsburg
(poza kadrą meczową - Nurnberg - Wolfsburg 1:3)


Ariel Borysiuk - 1.FC Kaiserslautern
(grał cały mecz, żółta kartka  - Freiburg - K'lautern 2:0)


Jakub Świerczok - 1. FC Kaiserslautern
(grał od 72 min.  - Freiburg - K'lautern 2:0)


Sławomir Peszko - 1.FC Koln
(grał do 77 min. -  Koln - Dortmund 1:6)


Eugen Polanski - 1.FSV Mainz 05
(grał do 75 min.- Mainz - Hertha 1:3)


Tomasz Zahorski - MSV 02 Duisburg
(poza kadrą meczową -  Paderborn - Duisburg 1:2)


Markus Piossek - Karlsruher SC
(poza kadrą meczową - Greuther Furth - Karlsruher 3:0)


Sebastian Tyrała - Greuther Furth
(grał od 65 min. miał asystę  - Greuther Furth - Karlsruher 3:0)


Adam Matuszczyk - Fortuna Dusseldorf 1895 
(grał do 45 min. -  Fortuna - Eintracht Brunszwik 1:1)


Martin Kobylański - Energie Cottbus 
(cały mecz na ławce -  St.Pauli - Energie)

niedziela, 25 marca 2012

ANALIZA: Ruch Chorzów 1:0 Wisła Kraków

Szlagier 23 kolejki dostosował się poziomem do poprzednich hitów. Także zawiódł. Wisła pożegnała się już z obroną tytułu (11 punktów straty do lidera na 7 kolejek przed końcem rozgrywek), Ruch natomiast dojechał do zderzaka Śląskowi Wrocław. Najpierw o Wiśle gdyż jej postawa rozczarowała najbardziej. Michał Probierz ustawił zespół ofensywnie lecz kompletnie nie pod rywala. W Gdańsku duet Biton - Genkov zdał egzamin ale Vucko i Janicki, to nie to samo co Stawarczyk i Grodzicki. Tym razem się nie udało i Wisła po raz pierwszy w erze Probierza musiała uznać wyższość rywala. Największym wydarzeniem w tym meczu był powrót na boisko Patryka Małeckiego. Kilka zagrań miał dobrych ale, że odmienił Wisłę, to powiedzieć nie można.

 Mecz ustawił rzut karny. Gdyby go nie było, to nawet gra w dziewiątkę co i tak miało miejsce, by Wiśle nie zaszkodziła. Problem w tym, że ten karny na prawdę nie powinien być podyktowany. Zieńczuk uderza w nogę Cezarego Wilka i upada. Sędzia Marciniak zinterpretował to jako nieprzepisowe uniemożliwienie oddania Zieńczukowi strzału. Nikt mnie jednak nie przekona, że nie trafienie ani w piłkę ani w nogi rywala jest nieprzepisowe. To pomocnik Ruchu kopie w łydkę kapitana Wisły gdyż ta znalazła się przed piłką. Gra powinna zostać puszczona. Nie zmienia, to faktu, że Ruch na tego gola zasłużył. Czerwona kartka dla Bunozy jest prawidłowa tylko pod warunkiem, że ten rzeczywiście tak mocno trzymał Jankowskiego, iż napastnik Ruchu nie mógł stanąć oko w oko z Pareiką. Niestety przepisy mówią jasno. Albo puszczamy grę albo przerywamy i jest czerwona kartka dla obrońcy. Wydaje się jednak, że to dobra decyzja. W przypadku Juniora Diaza jest podobnie. Obie żółte kartki są zasłużone. Co prawda pomiędzy obiema sytuacjami było co najmniej jedno przewinienie Diaza, po którym mógł wylecieć z boiska ale tak czy tak decyzja wydaje się słuszna.. Od większych rozmiarów tej klęski uchronił Wisłę Sergiej Pareiko. Kapitalne obrony strzałów Straki, Zieńczuka i Piecha sprawiły, że Estończyk wyrósł na bohatera.

W Ruchu natomiast bez fajerwerków ale bardzo solidnie. Co prawda żaden z Wiślaków nie pokusił się o sprawdzenie formy Michala Peskovicia ale cała drużyna Niebieskich zagrała poprawnie. Zganić można jedynie Gabora Strakę, który nie wykorzystał kapitalnej okazji, by pokonać Pareikę z kilku metrów w sytuacji sam na sam. Piłkarze Fornalika wystąpili po raz pierwszy z logo nowego sponsora (Węglokoks) i widać było, iż chcą wykorzystać swoją szanse na stabilne finanse klubu i nie zrazić nowego partnera strategicznego. Nikt przecież nie uwierzy w to, że taka spółka jak Węglokoks nie będzie patrzeć na wyniki klubu. Piech zagrał dobrze, Jankowski poprawnie, ciekawą zmianę dał Niedzielan. Jeśli teraz Ruch pokona w meczu przyjaźni Widzew na wyjeździe, to będzie miał duże szanse zetknąć się ze Śląskiem i Legią jeszcze bardziej. Wszystko za sprawą ciekawego terminarza następnej kolejki. Zarówno Legia jak i Śląsk zagrają na obcych boiskach. Lider pojedzie na Reymonta, a wicelider na Konwiktorską. W Ruchu zacierają ręce ale ... ekipa Mroczkowskiego u siebie nie oddaje punktów za darmo...


fot:   ekstraklasa.net

Ruch Chorzów - Wisła Kraków 1-0 - W meczu 23. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Ruch Chorzów pokonał 1-0 Wisłę Kraków. Fot. Andrzej Grygiel.
fot:  Andrzej Grygiel 

Kwestia awansu rozstrzygnie się na finiszu?

Po dwóch stricte wiosennych kolejkach I ligi obraz tych rozgrywek z jesieni kompletnie się zmienił. Pogoń Szczecin uważana była za drużynę kompletną, która dumnie wmaszeruje do Ekstraklasy. Pierwsze dwa wiosenne spotkania pokazały nam, że drużyna Sasala nie funkcjonuje tak dobrze jak jesienią, a ponadto do awansu może nie wystarczyć dobra gra jedynie na własnym obiekcie. Inauguracyjny mecz z Piastem (wygrany 2:1) dał także do zrozumienia fanom, iż przyjezdni nie są bez szans. Piast był drużyną lepszą i przegrał niezasłużenie. Kolejne spotkanie Portowcy grali w Nowym Sączu. Sprawiedliwie przegrali 0:1. Mecze wyjazdowe mogą się okazać zmorą Marcina Sasala. W tym sezonie na na 11 meczów poza Szczecinem, Pogoń wygrała zaledwie 3. Jest czas żeby się otrząsnąć ale trzeba pomału oglądać się za siebie gdyż konkurencja się zmienia ale nie śpi.

Drugim pretendentem do awansu jest dla mnie Piast. Rozgrywanie 10 kolejnych spotkań u siebie to okoliczność sprzyjająca ale nie dominująca gdyż tą jest zwyczajnie świetna gra piłkarzy Marcina Brosza. Jestem pod wrażeniem wkomponowania w drużynę zawodników z Hiszpanii: Fernando Cuerde czy Rubena i Alvaro Jurado. Piast dużo goli traci ale coraz więcej strzela więc kibice mogą spać spokojnie. Na nowym stadionie Piastunki rozegrały dotąd cztery mecze i zdobyły w nich 10 punktów. Bardzo dobry rezultat.

Arka Gdynia to najlepiej obecnie znana drużyna walcząca o awans. Wszystko to za sprawą Pucharu Polski, w którym Arkowcy zaprezentowali się bardzo dobrze, eliminując Śląsk Wrocław. Arce nie przeszkadza nawet rozległy konflikt kibiców z zarządem. U siebie radzą sobie bez dopingu gdyż mają bardzo silną drużynę, a na wyjeździe już wspierani przez swoich fanów walczą do ostatniego gwizdka. To jest przykład klubu, któremu opłacił się spadek z Ekstraklasy. To całkowicie przebudowana drużyna, która budzi respekt. Dwa mecze w lidze i dwa zwycięstwa. Z Termalicą i Olimpią Elbląg. W ostatniej kolejce tego sezonu Arka podejmie Pogoń. Może się okazać, że to właśnie ten mecz zadecyduje o wszystkim.

Jak dla mnie drużyny Niecieczy i bydgoskiego Zawiszy, to rewelacje na krótką metę. Ciężko im będzie przebić rozpędzoną Arkę czy Piasta.  Z całym szacunkiem dla tych zespołów ale brakuje im ogrania. Nie da się wywalczać awansu co roku o klasę wyżej i nigdy się nie zaciąć. Przykład Podbeskidzia pokazał jak trzeba budować drużynę, żeby wygrywać w Ekstraklasie na Wiśle czy Legii.

sobota, 24 marca 2012

Rewolucji nadszedł czas!

Czy klub wyraża chęć zatrzymania zawodnika czy nie wyraża to mało istotne. Tak czy tak kilku graczy Białej Gwiazdy pożegna się z klubem najbliższego lata. Aż 10 piłkarzom kończą się kontrakty i jest to idealna okazja, żeby oficjalnie zakończyć holenderską erę w Wiśle. Przeanalizujmy więc krok po kroku jak wyszczupli się latem kadra aktualnego mistrza Polski.

Wiemy na pewno, że do zmian nie dojdzie na ławce trenerskiej oraz w gabinetach (jak już to kosmetyczne). Michał Probierz nawet w przypadku nie wywalczenia dla Wisły pucharów pozostanie pierwszym szkoleniowcem. Ba! Zostanie generałem przed, którym postawione zostanie zadania zbudowanie największej armii w Polsce. Jacek Bednarz natomiast tylko z nazwy jest wiceprezesem ds. sportowych. Tak naprawdę jest dyrektorem sportowym i będzie odpowiadał za transfery chyba, że zostanie mianowany prezesem. Obecnie po Bogdanie Basałaju na tym stanowisku jest vacat i Jacek Bednarz jest wymieniany jako główny kandydat.

Latem odejść może dwóch bramkarzy: Filip Kurto i Sergiej Pareiko. Ten pierwszy raczej z klubem się pożegna, z drugim negocjacje mają się zacząć w kwietniu ale nawet jeśli Estończyk pozostanie w Wiśle, to może się spodziewać, że przybędzie mu silnej konkurencji.

W obronie roszady nie będą spore. Największym uszczerbkiem będzie niewykupienie z Brugii Juniora Diaza, któremu kończy się wypożyczenie. Na ten ruch Wisła potrzebuje kilkaset tys. euro więc wielce prawdopodobne, że druga przygoda Kostarykanina z Wisłą dobiega końca. Odejść ma Michael Lamey ale kibice tego ruchu raczej żałować nie będą, podobnie jak w przypadku Dragana Paljicia lecz tu szanse na renegocjacje są nieco większe.

Najbardziej ucierpi druga linia. Wisła podziękuje na pewno Gervasio Nunezowi. Ten zawodnik, również nie znalazł uznania w oczach kibiców więc płacenie za takiego zawodnika około miliona euro to bezsensowna inwestycja. Ciekawie zapowiada się kwestia rozmów z dwoma najdłużej będącymi w Wiśle z obecnej kadry Radkiem Sobolewskim i Tomasem Jirsakiem. Sobolewski w przyszłym roku zagra w Wiśle albo Jagiellonii i to jest pewne. Wydaje się jednak, że klub ma już pełnoprawnego następce kapitana w osobie Czarka Wilka co może znacząco wpłynąć na decyzje klubu. Jirsak raczej zostanie ale ciężko to stwierdzić na 100%. Ponadto kontrakt kończy się 20-letniemu Michałowi Szewczykowi. Powinien on jednak zostać przedłużony o minimum trzy lata.

W ataku może dojść jedynie do jednego osłabienia. Ale za to jakiego! Dudu Biton musi zostać wykupiony z Charleroi za 1,6 mln euro! Inaczej wróci do Belgii. Teoretycznie Wisła bez zastanowienia powinna go wykupić ale kłopot jest w cenie. Jest ona na tyle wysoka, że jeśli okaże się iż skauci Białej Gwiazdy mają na oku dobrego napastnika za np. 1 mln euro, to bez wątpienia kupią Bitonowi bilet do Belgii. Szanse wynoszą 50 na 50.


czwartek, 22 marca 2012

Polska Bundesliga - 26 kolejka


Borussia rozczarowała, Bayern zachwycił, a mimo to bilans w tej kolejce jest identyczny. Obydwaj faworyci do mistrzostwa wzbogacili się o trzy punkty. Przewaga aktualnego mistrza nad Bawarczykami wynosi 5 punktów i nic nie zmienia tu fakt, że to piłkarze z Allianz Arena grają efektowniej i mają już bilans bramkowy o 10 wyższy względem Borussii mimo, że jeszcze kilka kolejek temu było odwrotnie. Borussia może nie jest w kryzysie ale Dortmundczycy wyraźnie zwolnili tempo. Lecz na pewno nie tak jak Kaiserslautern. Marco Kurz nie jest już trenerem drużyny Kuby Świerczoka i Ariela Borysiuka. Zastąpił go Bułgar - Krasimir Bałakow. Sama zmiana szkoleniowca jednak nie zmienia tego, że Czerwone Diabły mają stratę 6 punktów do bezpieczniej pozycji. Mimo porażek Mainz i Koln w dużo lepszych nastrojach są piłkarze tych zespołów : Sławek Peszko i Eugen Polanski, którzy mają niemal pewność utrzymania swoich zespołów.

Jakub Błaszczykowski - Borussia Dortmund
(grał do 89 min. - Borussia - Werder 1:0)


Robert Lewandowski - Borussia Dortmund
(grał cały mecz -  Borussia - Werder 1:0)  


Łukasz Piszczek - Borussia Dortmund
(grał cały mecz, dostał żółtą kartkę - Borussia - Werder 1:0)



Sebastian Boenisch - Werder Brema
(cały mecz na ławce rezerwowych - Borussia - Werder 1:0)


Artur Sobiech - Hannover 96
(poza kadrą meczową -  Hannover - Koln 4:1)


Mateusz Klich - VFL Wolfsburg
(poza kadrą meczową - Nurnberg - Wolfsburg 1:3)


Ariel Borysiuk - 1.FC Kaiserslautern
(grał cały mecz  - K'lautern - Schalke 1:4)


Jakub Świerczok - 1. FC Kaiserslautern
(grał od 62 min.  - K'lautern - Schalke 1:4)


Sławomir Peszko - 1.FC Koln
(grał do 73 min. -  Hannover - Koln 4:1)


Eugen Polanski - 1.FSV Mainz 05
(grał do 56 min.- Augsburg - Mainz 2:1)


Tomasz Zahorski - MSV 02 Duisburg
(poza kadrą meczową -  Duisburg - Bochum 2:1)


Markus Piossek - Karlsruher SC
(poza kadrą meczową - Karlsruher - Hansa 2:2)


Sebastian Tyrała - Greuther Furth
(kontuzja, poza kadrą meczową - TSV 1860 -  Greuther Furth 1:4)


Adam Matuszczyk - Fortuna Dusseldorf 1895 
(grał cały mecz, strzelił gola -  Energie - Fortuna 1:1)


Martin Kobylański - Energie Cottbus 
(cały mecz na ławce -  Energie - Fortuna 1:1)