środa, 31 sierpnia 2011
Cracovia się zbroi...
Autor: Gabriel o środa, sierpnia 31, 2011 0 komentarze
Łódzki KS outsiderem do końca sezonu?
Autor: Gabriel o środa, sierpnia 31, 2011 0 komentarze
wtorek, 30 sierpnia 2011
Początki Reprezentacji czyli jak to się stało?

Reprezentacja w każdym kraju, który ją posiada jest najwyższym dobrem. Nie istotne jaka ona jest. Dla każdego piłkarza na świecie powołanie do kadry narodowej jest szczególnym wyróżnieniem. Jednak ta reprezentacja nie wzięła się z niczego. Najprostsza definicja tego wytworu to zbiór najlepszych piłkarzy danej narodowości reprezentujący swój kraj. Jednak od tego już mamy wyjątki w postaci naturalizacji. Przejdźmy jednak do naszej kadry i jej początku. Jak powstała, gdzie, kiedy, w jakim celu itd. Warto jest na prawdę cofnąć się do roku 1919. Za rok miały odbyć się letnie igrzyska olimpijskie w Antwerpii. W 1920 roku odbyły się także pierwsze rozgrywki o mistrzostwo Polski jednak sezonu nie dokończono. Najbliżej wygranej była Garbarnia ale to nie zostało nigdy potraktowane oficjalnie. Mimo to było już w tym okresie wiele klubów z, których można było wybierać zawodników do kadry. Chęć wystawienia drużyny narodowej na tych igrzyskach spowodowała, że powstał związek. Ten właśnie tak krytykowany dzisiaj Polski Związek Piłki Nożnej. Został założony w Warszawie w grudniu 1919 roku na potrzeby stworzenia drużyny olimpijskiej. Co ciekawe pierwszym trenerem - selekcjonerem był amerykański wojskowy - kpt. Chris Burford. Stworzył on kadrę, która podzielona została na dwie grypy: olimpijską i rezerwową. Brak stabilności finansowej spowodował, że Polacy jednak na Igrzyskach w Antwerpii nie wystąpili. Pierwszy mecz w historii Reprezentacja rozegrała z przedstawicielami Lwowa. Pokonała ich 12:1 jednak był to mecz nieoficjalny. Premierowe spotkanie między państwowe zostało rozegrane w 1921 roku i przegraliśmy w Budapeszcie 1:0. O tym meczu można by napisać książkę. Tło i przebieg są bardzo ekscytującym tematem jednak bardzo obszerny. Teraz zwróćmy uwagę tylko na jedno. Wówczas stosowano zupełnie inne ustawienia. Przypomnijmy sobie to co mówił wielki selekcjoner Reprezentacji z lat 1970-76 Kazimierz Górski, że drużynę budujemy od tyłu. Te 50 lat wcześniej takiej teorii jeszcze nie znano więc w skrócie można powiedzieć, że zagraliśmy w tym meczu ustawieniem 2-3-4-1. Niespotykana jest już dzisiaj gra trójką obrońców, a co dopiero dwójką. Dlatego wynik tego meczu jest bardzo niski. W tym okresie padało zdecydowanie więcej goli niż dzisiaj właśnie z tego powodu, że stawiano przede wszystkim na atak. Żeby było ciekawie to rozegrano rewanż. Madziarowie przyjechali do Krakowa i na stadionie Cracovii rozbili nas 3:0. Pierwszy wygrany mecz odbył się rok później w Sztokholmie. Pokonaliśmy Szwedów 2:1. W kontekście dalszych poczynań warto powiedzieć także o pierwszych mistrzostwach świata. Wówczas przyszło nam zagrać historyczny mecz o występ na turnieju we Francji. 1938 rok nie był jednak szczęśliwy. W rzeczonym spotkaniu pokonała nas Brazylia 6:5 a mecz rozegrano na neutralnym terenie w Szwecji. Dalsze losy kadry są już bardziej szczęśliwe jednak z tym też bywało różnie. W końcu nadeszły jednak lepsze czasy. W dorobku mamy dwa brązowe medale mistrzostw świata, dwa srebra olimpijskie i słynne złoto z 1972 roku z Monachium oraz historyczny awans na mistrzostwa europy w roku 2008. Na koniec kilka ciekawostek. Pierwszego gola w historii Reprezentacji strzelił Józef Klotz, który z rzutu karnego pokonał bramkarza Szwedów w pierwszym historycznym zwycięstwie na wyjeździe 2:1. Najszybszego gola w historii strzelił Rafał Boguski w konfrontacji z San Marino. Było to w 26 sekundzie meczu. Co ciekawe mecz ten zakończył się wynikiem 10:0 dla Polski co jest najwyższym zwycięstwem w historii. Oprócz wymienionego wcześniej meczu z Brazylią nigdy więcej nie zdarzyło się aby Polska nie wygrała meczu w, którym jeden z naszych piłkarzy strzelił 4 gole, a rezerwowy brakarz naszej ekipy podczas baraży o MŚ we Francji w 1938 roku - Walter Brom jest najmłodszym golkiperem powołanym na Mistrzostwa Świata w historii. Miał wówczas 17 lat i cztery miesiące. Ciekawię więc się zaczynało i ciekawie będzie już niebawem bo przed nami, rzecz z punktu widzenia historii niesłychana. Mianowicie Mistrzostwa Europy rozgrywane częściowo w Polsce. Kiedyś dopingowaliśmy ekipy Kałuży, Górskiego, Gmocha czy Engela. Dzisiaj połączmy siły by wesprzeć kadrę Franciszka Smudy...
Autor: Gabriel o wtorek, sierpnia 30, 2011 0 komentarze
Postęp w piłce czyli "komercjalizacja"
Chyba nie ma na świecie zawodowych rozgrywek, które mogłyby się odbyć same z siebie. Czego się nie tkniemy i tak znajdziemy logo sponsora. Czy to dobrze? Tak i nie. Z jednej strony miliony ludzi na świecie ekscytuje się transferami za dziesiątki milionów euro, a z drugiej przecież kiedyś tak nie było i także mogliśmy podziwiać wielkie widowiska. Młodszym kibicom zapewne nie jest łatwo uwierzyć, że kiedyś piłkarze nie dostawali pieniędzy za grę ani kluby nie były wstanie się utrzymać same. Reklamy na koszulkach to była jakaś abstrakcja jednak ostatnio (jakieś 3 lata temu) zagorzały pod tym względem klub czyli hiszpański Athletic Bilbao został zmuszony przez kłopoty finansowe do umieszczenia na swoich trykotach reklamy. Dzięki temu nie ma już chyba w europie klubu który pod herbem i logiem producenta koszulek nie miałby znaku reklamowego sponsora. Tak już jest i koniec. Coraz większe pieniądze są pompowane w piłkę. Jest to jeden wielki interes i pomału to nie piłka zaczyna nakręcać biznes tylko biznes piłkę i to jest trochę przykre. Warto jednak spojrzeć w karty historii i zobaczyć jak to kiedyś funkcjonowało. Dla przykładu w 1992 roku w Anglii pierwszy piłkarz osiągnął tygodniówkę rzędu 10 tysięcy funtów. Był to napastnik FC Liverpool - John Barnes. W roku 2009 natomiast pierwszym z tygodniówką 200 tysięcy funtów został Argentyńczyk Carlos Tevez grający wówczas w Machesterze City. To pokazuje jak ostatnie 20 lat wiele zmieniło w piłce. Trzeba się trochę natrudzić by zrozumieć, że kiedyś w piłkę grało się po pracy. Człowiek zarabiał, a następnie rekreacyjnie doskonalił swoje piłkarskie umiejętności. Tak było jeszcze po II Wojnie Światowej. Dlaczego nie było wynagrodzeń. Dlatego, że nie miał ich zwyczajnie kto zasponsorować. Kluby były tworzone "resortowo". To znaczy dany zakład pracy zrzeszał swoich pracowników i ci tworzyli zespół. Oczywiście po godzinach i za darmo. Na Wyspach Brytyjskich były także przypadki odwrotne. Niektóre podmioty państwowe były przeciwne tego typu inicjatywom gdyż chcieli uniknąć zawiązywaniu się więzi między pracownikami aby zmniejszyć ryzyko wybuchnięcia buntu. Co i tak się nie zawsze udawało ( kopalnie). Gdy drużyna jednak odnosiła sukcesy, właściciele głównie różnych fabryk na zachodzie zaczynali się interesować piłką jako potencjalnym zyskiem. Inwestowano. Na początku piłkarze byli uprzywilejowani lecz nie oznacza to, że mogli nie pracować bo dostawali nie wiadomo ile pieniędzy. Mowa tutaj głównie o Anglii bo to przecież kolebka wielkiego futbolu ( mimo, że można przyjąć, iż piłka nożna to wytwór nawet starożytnych Chińczyków). Zejdźmy jednak na ziemię. Ciężko w to uwierzyć ale pierwszym polskim piłkarzem, który wyjechał na zachód był Robert Gadocha. Było to w 1975 roku. Lewoskrzydłowy Reprezentacji Polski został zawodnikiem francuskiego FC Nantes. Była to niesłychana sensacja i swojego rodzaju przełom. Jednak jest to dzisiaj niczym wobec transferu Roberta Lewandowskiego z Lecha do Borussi Dortmund za 4 mln euro, czy rekordowo wysokiego odstępnego za polskiego piłkarza czyli 5,25 mln euro za Adriana Mierzejewskiego, które wyłożył turecki Trabzonspor. Tak już jest. Sponsoring równa się budżet, budżet równa się możliwości. Talent talentem ale pieniądze muszą być. Kiedyś grali najlepsi bo i tak wszyscy byli równi. Nie było przepychanek o wysokość premii bo jak mówić o premiach skoro nie było nawet pensji. I czy nie było wtedy prościej? Chyba było lecz ciężko wrócić do tamtych czasów. Zbyt wiele się zmieniło i trzeba spróbować nadążyć za tym co mamy dzisiaj...
Autor: Gabriel o wtorek, sierpnia 30, 2011 0 komentarze
niedziela, 28 sierpnia 2011
Lech nie dał rady
Autor: Gabriel o niedziela, sierpnia 28, 2011 0 komentarze
Szybkością można wiele nadrobić
Autor: Gabriel o niedziela, sierpnia 28, 2011 0 komentarze
środa, 24 sierpnia 2011
Zabrakło kilku minut...
Autor: Gabriel o środa, sierpnia 24, 2011 0 komentarze




